Budząc się dzisiaj we własnym łóżku, zastanawiałam się gdzie jestem. Pościel nie taka, widok z okna nie taki, nie słyszę już uporczywego ćwierkania papug. Które każdego poranka cholernie mi przeszkadzały, a teraz dałabym wszystko żeby usłyszeć ten ich cholerny śpiew. Zniosłabym nawet dwa koty i ogromnego psa który ugryzł mnie po raz kolejny. Chodziłabym rano po bułki, ser i szynkę nie zapominając o pomidorach. W dresie i z szopa na głowie. Robiłabym to wszystko, a robiąc to wiedziałabym ze jestem tam. Nie brakuje mi niczego. Brakuje mi kogoś. Kogoś kto by mnie wysłuchał, robił głupie rzeczy. Chodził ze mną rzygać gdy się najebie. A następnego dnia opowiadał z dziwnym wyrazem na twarzy co się zdarzyło wcześniejszego dnia. Uśmiałabym się po pachy. Ta normalność i życie codzienne z ludźmi którzy są niezastąpieni.
Odpoczywam, chce żebyście wiedzieli ze wszystko jest okej. Staram się żeby było okej. Tęsknie, to normalne. Zaciskam zęby, zwalniam tempo, uspokajam się. Zaczynam robić rzeczy których nie robiłam wcześniej. Nauczyłam się wiele, będąc tam z wami. Myślę ze zmieniło się coś w środku. Pewna część we mnie pękła a pewna się narodziła.
Czy to możliwe?
DOBRANOC !


o matko, i znowu ta sama tesknota, mimo tego ze wciaz trzeba sie zegnac tak czy siak na to nie da sie uodpornic , to wciaz boli tak samo ; (
OdpowiedzUsuń