Dlaczego moje stosunki z nią są tak skomplikowane ? Myślałam ze po moim powrocie wszystko się zmieni, wróci do normy, zaczniemy od nowa. Lepiej, tak jak nie było wcześniej. Tyle przykrych slow padło w moja stronę zarówno jak i w jej. Ale nerwy biorą gore i nie zastanawiamy się obie nad tym co mówimy. Co już zostało powiedziane. Jestem 18-sto letnia dziewczyna która nie chce się kłócić, która chce mieć spokój i która chce traktować ja zarówno jak i mamę i przyjaciółkę. Bez kłótni i unoszeniu głosu w swoja stronę. Lecz ona nie potrafi rozmawiać, potrafi za to krzyczeć. I dlaczego to zawsze jest moja wina ? Czasami jej zachowanie burzy we mnie spokój i myślę o niej w zły sposób. Wiem ze nie powinnam. Ale brak odwagi z jej strony za każdym razem gdy nie potrafi przyznać się do błędu który popełniła ONA nie JA, doprowadza mnie do szaleństwa. Wiem ze to nie ostatni raz kiedy jesteśmy w takiej sytuacji ale chciałabym się starać dla niej i dla siebie żeby wszystko było w porządku. Ale po co ? Kiedy ona sama nie okazuje tej chęci na poprawę naszych relacji.
Nie powiem nic więcej. Jestem w tej chwili bezradna.
i takie wlasnie sa mamy, nie pozwola na to by było zbyt dobrze, by chociaz jeden tydzien przezyc bez klotni.... :(
OdpowiedzUsuń