czwartek, 25 lipca 2013

go away.

Odchodzę, nie wiem czy wrócę, zdolna do poświęcania dla wielu ważnych rzeczy i ważnych ludzi. Skończyłam na tym najgorzej. Nie narzekam, mam wyjebane. Tak po prostu. Zobaczyłam jaki potrafi stać się świat, kiedy władają nim inni lecz nie my sami. Smutek wyrządzony z błahostek powiedzianych przez tych którzy są dla mnie nic nie warci, a jednak smucę się ...

nie będę, nie warto dla kogoś kto jest dla siebie sam niewartościowym człowiekiem. Ja wiem ze mam ta wartość, możne jeszcze jej nie znalazłam,  jestem młoda,  popełniam błędy, lecz mam czas, by z dnia na dzień doszukiwać się dobra w sobie i uczyć się Siebie samej wraz z mijającym czasem. Nie pozwalając sterować sobą innym.    



I get away and I leave this shit far from me.  



2 komentarze:

  1. nie ma co sie smucic moim zdaniem, patrzac na to co ich satysfakcjonuje w spotkaniu sie ze znajomymi, jakie rozmowy sa u nich prowadze, porownujac do naszych , to naprawde pocieszajace, ze nie jestesmy takie jak wlasnie oni !

    OdpowiedzUsuń
  2. Wróć... :(
    Wróć pomimo tych zakłamanych twarzy, tak to już jest, że ludzie potrafią być okrutni i zniszczyć komuś reputacje mimo tego, że sami na tym nie zyskują. Ale tacy ludzie są wszędzie, w Rynie, w Warszawie, w Hamburgu... Nie odpędzimy się od nich. Ale musimy pokazać, że znamy swoją wartość i NIKT nie zdoła zepsuć nam samych siebie. Uśmiechajmy się, to jest najlepsza broń w walce z nimi. Bo nic nie boli ich bardziej, niż Twój uśmiech.

    OdpowiedzUsuń